poniedziałek, 17 marca 2014


Rozdział 8

Kurczę no wiesz …

Edhel, bo tak nadal nazywał go Tekk, zauważył, że chłopiec zasnął. Położył go więc na kanapie i przykrył ciepłym kocem. Jeszcze chwilę rozmawiali z Aterin ale i ona wkrótce wróciła do domu. Następnego dnia Tekk wstał dość wcześnie. Zanim zorientował się dlaczego obudził się  w domu swojego przyjaciela minęło parę minut. Gdy wstał z kanapy poszedł do kuchni, z której wydobywał się piękny zapach szarlotki z bitą śmietaną i lodami lawendowymi. Za górą garów i talerzy stał lekko zestresowany Edhel.  Chłopiec zaspany ale zachęcony  zapachem szarlotki podszedł do Edhela i powiedział:
-Dziekuję, że mnie przenocowałeś.
-Nie ma sprawy, ale teraz znikaj chyba że chcesz dostać bitą śmietaną- odparł żartobliwie Edhel.
Chłopiec szybko ubrał się i wybiegł ponieważ przypomniał sobie, że ma dziś dyżur w sklepie. Jak zwykle zamiatał sklep i układał niesforne słoiki z konfiturą malinową. Schodząc z małej drabinki, którą musiał posługiwać się aby dosięgnąć najwyższych regałów, zauważył, że na ziemi tuż pod skrzynkami z jabłkami leży złoty medalion. Zaniósł go od razu do pana Freeth`a. Ten napisał ogłoszenie o znalezieniu owego medalionu i powiedział :
-Idź chłopcze i powieś to na drzwiach wejściowych. Jeżeli nikt w ciągu 2 tygodni nie zgłosi się po ten naszyjnik, będziesz mógł go zatrzymać.
I tak się stało. Przez kolejne dwa tygodnie nikt nie zgłosił się po medalion. Tego dnia Tekk wrócił do domu Edhela szybciej niz zwykle aby pochwalić się znaleziskiem. Chłopiec ledwo wszedł do domu a Edhel z krzykiem podbiegł do niego :
-Pomóż! Proszę, na wszystkie bóstwa tego świata! Pomóż!
-Spokojnie spokojnie co się stało ?- zapytał ciekawski Tekk
-Bardzo podoba mi się Aterin, ale wiesz, kurcze no wiesz …-nieśmiało pogdybywał  Edhel.
-Aaaaaa widzę, że to sprawy sercowo-uczuciowo… jakieś tam. Mniejsza o to, chodź najpierw do salonu. Dobrze, że przyszedłem bo ja się znam na takich sprawach i to bardziej niż Ci się wydaje.
-Co? Jakoś nie mogę uwierzyć, Ty? Szczerze, nie obraź się ale ja chciałem się spytać czy nie znasz kogoś kto zna się na tym... Ale dobrze kontynuuj- powiedział Edhel po czym rozsiadł się wygodnie.
-A więc dwa tygodnie temu znalazłem naszyjnik, ba ! Złoty naszyjnik! Nikt nie zgłosił się po niego więc jest mój. Dam ci go a ty go dasz Aterin - odparł chłopiec.
-Całkiem niezłe ! No, jednak znasz się na rzeczy.

sobota, 4 stycznia 2014


Rozdział 7
Ustein Vorian
-Jakiej wyprawie?- przestraszył się Tekk.
-Do domu twórcy Vorianu- Odrzekł Merit jakby było to oczywiste.
-A tak w ogóle to.. Poza tym,że jest potężnym kamieniem, czym jest ten Ustein Vorian?-zapytał chłopiec mając nadzieję, że usłyszy kolejną ciekawą opowieść.
-Ustein Vorian, mój drogi chłopcze, powstał ponad 50 pełni temu. Samath Deto podróżnik, uczony i wybitny alchemik, przywiózł z jednej ze swoich wypraw substancję Ustein. Była ona używana przez Okenów jako lekarstwo. Jednak Samath znalazł inne zastosowanie dla tej cieczy. Odkrył on, że po podgrzaniu, odparowaniu i nasączeniu Usteinem jakiejkolwiek rzeczy, zyskuje ona magiczne właściwości pozwalające na wzmocnienie stokroć rzeczy, którą nim nasączono.
Jednak Ustein sam z siebie był bardzo słaby. Samath znalazł coś, co wzmacniało jego działanie, jednak postanowił, że owe “coś” na zawsze zostanie tajemnicą. Deto przez swoje odkrycie był często naciskany przez innych naukowców czy też różnego rodzaju producentów leków i broni. Wszystkie czarne charaktery również mogłyby ba tym skorzystać. Wzmocniony Ustein powielał wartości stukroć do tysiąckroć przez co nasączona rzecz stawała się wręcz niezniszczalna.Gdy o odkryciu dowiedziały się wszyskie ciemności tego świata natychmiast zechciały zostać właścicielami Ustein`a ?. Wiedząc, że długo nie uchroni swojego odkrycia, postanowił ochronić swoje odkrycie przed niepożądanymi. Przelał Ustein’a do garnka a następnie odparował go i nasączył nim wulkaniczny kamień Vorianu. Postanowił ukryć go w twierdzy Esmeta, starego i poczciwego druida. Razem z nim rzucili zaklęcie aby ochronić kamień.
Querin jako jeden z nielicznych odkrył położenie twierdzy. Wielokrotnie próbował wykraść Ustein Vorian jednak nie udało się. Postanowił więc porwać Samatha aby ten zdjął zaklęcie z kamienia. Jak narazie Samath milczy ale nie wiadomo jak długo utrzyma ten stan. Querin prawdopodobnie chce zapomocą Tooke stworzyć armię podwładnych którym przekaże część mocy Usteinu tak aby byli bardzo trudni do pokonania.
-Więc… musimy jakoś uwolnić Samatha i ukryć kamień w miejscu, gdzie zło nie miałoby dostępu... Może Tamen? To kraina gigantów. Tam zawsze panuje dobro, jasność i dobrobyt… -Zamyślił się dedukcyjnie Tekk.


piątek, 3 stycznia 2014


Rozdział 6        

Złowieszczy plan

Od tamtego momentu Querin cały czas myślał jak zdobyć władzę -powiedział Edhel- Szukał kryształów, eliksirów, armii demonów i jeszcze wielu innych rzeczy. I znalazł  Ustein Vorian. Jest to mały kamyczek wyglądający niepozornie, który w niewłaściwych rękach może wyrządzić wiele złego.
- Czyli już po nas? - zapytał przerażony chłopiec.
- Nie, bo chociaż go znalazł to nie może go zdobyć. Owy kamyk ukryty jest w twierdzy i osłonięty zaklęciem tak mocnym, że tylko właściciel Vorianu może je złamać.-uspokoił chłopca.
-Czyli wystarczy, że znajdziemy właściciela i powiemy mu o planach Querina a on coś wymyśli. Przecież będzie chciał obronić swój kamień- odparł Tekk.
-Gdyby to było takie proste to nie było by zagrożenia i tej rozmowy. Tu jest problem bo podobno Querin uwięził właściciela i chce go torturować póki nie zdejmie zaklęcia.
W tym momencie Edhel usiadł i westchnął głęboko. Nastała przerażająca cisza przerywana co chwilę odgłosami lasu. W tym momencie weszła Aterin.
- Słuchaj Merit połowa odziałów jest już goto…… a co to jest za chłopiec ?- przerwała zauważając Tekk`a
- A więc to tak masz na imię !! - wykrzyknął chłopiec i rozpoczął taniec radości. Po chwili zauważył, że nie jest to na miejscu więc szybko przerwał.
-Witaj Aterin. To jest Tekk- Edhel (a właściwie Merit) podszedł do Aterin i wyszeptał- *to jest ten wybraniec*.- Tekk, chyba już poznałeś Aterin. To ona będzie przewodniczyć naszej wyprawie...

czwartek, 3 października 2013


Rozdział 5

Historia Querin`a

Edhel delikatnie wyjął stary i zakurzony album. Zaczął szybko przewracać kartkami jakby wiedział czego szuka. Zatrzymał się na dużym zdjęciu. Wyciągnął je delikatnie i zaczął tłumaczyć
- Ten wysoki- wskazując na siebie- To byłem ja... Młody i przystojny ale lata mijają i wiesz sam jak to jest-powiedział z rozbawieniem w głosie starszy elf.
- A ten, który stoi koło ciebie ? - zapytał ciekawy Tekk.
-To jest Querin. Widzisz… On nie zawsze był zły. Kiedyś się przyjaźniliśmy.
- To dlaczego stał się zły? - Zapytał chłopiec.
- Wszystko zaczęło się w dniu 654 urodzin Querin`a. Wszyscy wtedy przyszliśmy na plac Siódmego Półksiężyca. Kojarzysz gdzie to jest, prawda?
Chłopiec pokiwał głową a jego oczy zaświeciły się, jakby miały za moment eksplodować. Był ciekawy zakończenia opowieści.
- Kiedy już wszyscy przyszliśmy to zaczęliśmy rozstawiać stoły. Mama Querin`a przyniosła kilka kurzych udek w “Słonecznej polewie” a tuż za nią tata Querin`a wiózł wielki tort. Był naprawdę duży, w końcu nie codziennie się przeżywa 654 urodziny. Szczerze powiedziawszy, jak chciałem zobaczyć czubek tortu to musiałem porządnie zadrzeć głowę. Ale dość o cieście. Przyszedł w końcu Querin. Tak głośno krzyknęliśmy “WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO QUERIN”, że nawet ługony z drzew pouciekały. Nasz jubilat był tak szczęśliwy, że łez w jego oczach trudno było nie zauważyć. Tak jak tradycja głosi każdy 654 letni elf musi przejść przez “Drogę Koppy”, potocznie zwaną “Grzybiarnią”. Chodzi o to, aby w ciemnym lesie znaleźć 12 Jaszczo-Paszczy. Są to grzyby, które krótkotrwale zmieniają twoją twarz w jaszczurzą. Querin był już przy jedenastym grzybie.. - W tym momencie Tekk wskazał pytającym wzrokiem na starszego i wychudzonego człowieka na zdjęciu z przyjęcia.
- To mój drogi przyjacielu, jest  Zed. Zły czarnoksiężnik wygnany z naszego miasta wieki temu. Poszukiwał on pomocnika ponieważ zaczynał odczuwać ‘uroki’ korzystania z żabiego soku. Zed nie był elfem, więc pił go aby przedłużyć życie o 20 lat. Jednak nic za darmo - eliskir ten strasznie męczył organizm. Wracając do Querina.. Zed spryskał ostatnią Jaszczo-Paszczę tym żabim sokiem i podłożył niedaleko Querina. Teraz już dokładnie nie pamiętam ale Querin wyszedł już jakiś dziwny z lasu. Zmiany przychodziły bardzo powoli.. Lata mijały a Querin zaczął wszystkich odtrącać.Szybko się on uzależnił i sam musiał pić sok aby nie umrzeć. Jednym słowem stracił długowieczność. Zaczął się zmieniać. I od tamtego dnia się z nim nie widziałem. Aż do teraz,  kiedy chciał mnie wziąć na złą stronę.
- To znaczy że Querin zrobił się zły przez jakieś jaszczurze grzybki ? -Zapytał chłopiec z niedowierzaniem. Nie dało się nie zauważyć, że Tekk spodziewał sie bardziej “epickiego” rozwinięcia.

niedziela, 22 września 2013


Rozdział 4

Tooke

Pomimo tego, że Tekk był jeszcze dzieckiem to zaczął już zarabiać jak na każdego szanującego się elfa przystało. Jego zarobki nie były zbyt duże lecz nie należały także do najmniejszych w Dirshaar Tekk był zadowolony i to się liczyło. Pan Freeth widząc, że chłopiec często spoglądał w stronę prześcieradeł, postanowił kilka dla niego odłożyć. Odkąd nasz bohater zaczął pracować w sklepie bardzo się zżył się z właścicielem . Pomimo tej nowej znajomości Tekk nie zapominał o przyjaźni z Edhel`em.
Któregoś razu pan Freeth tuż przed zamknięciem sklepu poprosił Tekk`a na zaplecze. Zaskoczony chłopiec wykonał polecenie i po chwili był już na miejscu. Tam zauważył uśmiechniętego pracodawcę trzymającego w rękach 3 sztuki prześcieradeł. Tekk już dobrze wiedział o co chodzi lecz nie chciał psuć nastroju. - Drogi chłopcze, zaczął pan Freeth - Widziałem jak przyglądasz się tym prześcieradłom. Dlatego też postanowiłem odłożyć Ci zestaw. Nie martw się o zapłatę bo jak mawiają  “To na koszt firmy” Tekk podziękował najpiękniej jak umiał i prędko wrócił do “bazy”. Rozwiesił prześcieradła przy wejściu do jaskini. Dzięki temu powstały zasłony, które sprawiały że w jaskini było o wiele cieplej i przytulniej.  Tekk bardzo chciał podzielić się nowiną  z Edhel`em dlatego natychmiast ruszył w stronę sadu. Po drodze zauważył grupę elfów noszących tajemniczy symbol, który Tekk widział drugiego dnia pobytu w przeszłości. Tak był tym zaciekawiony że prawie zapomniał o celu swojego spaceru. Na całe szczęście szybko odzyskał “świadomość”. Gdy doszedł do sadu zauważył bardzo przerażonego Edhel`a . Przyjaciel szybko poprosił chłopca o wejście do domu.
- Słuchaj Tekk to co ci teraz powiem będzie bardzo ważne, więc musisz się mocno skupić - Powiedział Edhel - Querin werbuje ludzi i ma zamiar wszystkich uwięzić po czym zamienić w podwładne bestie, które będą mu służyć.
- Skąd ty to wiesz ? - zapytał zaniepokojony chłopiec.
-Widzisz, Querin chowa się za znakiem nazywanym Tooke. Każdy kto na niego spojrzy będzie mu służył. Wysłałem skrzynię Omenu do przyszłości aby ktoś przybył i nam pomógł. Skrzynia ta miała pojawić się i być widoczna tylko dla wybrańca. Szczerze mówiąc, miałem cichą nadzieję, że przyjdzie jakiś dorosły, dobrze zbudowany elf.  No cóż... Mamy ciebie więc wszystko na to wskazuje, że jesteś wybrańcem! - wyjaśnił Edhel
- Czy symbol ten przypomina taki romb ? Widziałem wiele takich symboli i za każdym razem wydawały mi się znajome.
- Tak! Tak to ten symbol! Ale jakim cudem Querin nie zawładnął twoim umysłem? Skoro patrzyłeś na symbol, dlaczego nie zamieniłeś się w bezmyślnego służącego? Mi się udało, tylko dzięki pomocy Aterin. Gdyby wtedy mnie nie odczarowała... Ona zawsze była taka miła i pomocna. A nie wielu wie że jest najlepszą druidką w całym Drishaar W każdym bądź razie jeśli zobaczysz, że ktokolwiek ma taki symbol nie patrz na niego i najlepiej nie rozmawiaj z nim.
-Mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego zostałem wybrańcem? Przecież jestem tylko małym elfickim chłopcem.
-Nie wiem, ale na pewno w odpowiednim czasie wszystko się wyjaśni.- Powiedział Edhel i szybko podszedł do regału z książkami.


Rozdział 3

Pierwsza praca

Minęło wiele miesięcy odkąd Tekk poznał tego tajemniczego elfa z sadu. Jednak wciąż nie znał jego imienia. Nasz bohater coraz częściej przebywał u nowego przyjaciela. Myśleli nawet wspólnie o przeprowadzce Tekk`a. Chłopiec jednak wolał nie nadwyrężać nowo zawiązanej przyjaźni i nadal mieszkał w jaskini.
Ponieważ Tekk miał spędzić jeszcze długi czas w swojej “bazie” postanowił ją zmodernizować aby nadawała się do mieszkania. Pożyczył od Edhel`a, bo tak nazywał tymczasowo swojego przyjaciela, kilka kocy i wyłożył nimi skalną półkę, na której spał. Z małej deseczki leżącej niedaleko pagórka zrobił blat stoliczka, na którym położył kilka figurek, które miał w kieszeni. W dalszej części jaskini zrobił chłodnię. Właśnie tam przetrzymywał jabłka, które dostał od Edhel`a. Dzięki tym kilku małym zmianom Tekk, któremu do tej pory brakowało domu, błyskawicznie wpadł w dobry humor.
Gdy zrobiło się ciemno chłopiec zauważył, że zapomniał jeszcze o oświetleniu jaskini. Nie mógłby pożyczyć żadnej świecy od Edhel`a, bo i tak już miał wyrzuty, że tak dużo pożyczył. Postanowił więc że z samego rana pójdzie do miasta i może zauważy jakieś ogłoszenie o pracę. W duszy bardzo pragnął pracować w sklepie rzemieślniczym. Jednak był za młody żeby zostać czeladnikiem. Przechodząc niedaleko sklepu “ U Freeth`a” zauważył pergamin z ogłoszeniem. Chodziło o pracę jako osoba utrzymująca porządek w sklepie. Sklep Freeth`a był jednym z największych w mieście, więc na pewno było w nim co sprzątać. Przecież sam pan Freeth nie dałby sobie rady z tak dużym sklepem. Tekk wszedł do środka i jego oczom ukazały się nieskończone regały oraz tłum ludzi stojących przy jednym z nich. Widniał tam napis “ Kup 3 zapłać za 1”. Chłopiec ledwie się przecisnął przez tylu elfów, co po dłuższej chwili mu się udało. Od razu spostrzegł leżące na półkach prześcieradła. Tekk szybko wpadł na pomysł jak można by je wykorzystać. Jednak wciąż nie miał czym zapłacić. Podbiegł więc do kasy i zapytał pana Freetha czy nie potrzebowałby dwóch młodych rąk do pomocy. Właściciel sklepu z uśmiechem na twarzy wyciągnął rękę w stronę Tekk`a i powiedział “ Witaj na pokładzie młody chłopcze”.

czwartek, 19 września 2013


Rozdział 2
Symbol
Gdy nastał świt i całe miasteczko budziło się do życia Tekk usłyszał dziwne krzyki. Chłopiec wyszedł z jaskini aby zaspokoić swoją ciekawość. Krzyczącym mężczyzną okazał się woźnica,  który nieustannie poganiał  konie. Jego  oczom ukazały się przepiękne okazy białych klaczy. Było ich 7. Tekk  nie wiedział czemu ale bardzo mocno zapamiętał rozmieszczenie koni i ich liczbę. Ustawione były w rzędach kolejno trzy,  jeden, dwa,  jeden. Razem tworzyły symbol, który Tekk już gdzieś widział ale nie do końca wiedział gdzie. Jednak miał on inne sprawy  na głowie i po chwili przestał przejmować się jakimiś symbolami. Przecież musiał jakoś nakarmić swój mały, elficki brzuch. Prędko więc pobiegł do parku, gdzie miał nadzieje, że znajdzie „Piekarnie Starego Modrzewia”. Niestety Tekk przypomniał sobie, że ów piekarnia została zbudowana w 13 pełnię. Głodny Tekk wrócił przed jaskinię i siadł na polance. Miał cichą nadzieję, że pomysł sam mu przyjdzie do głowy. I tak też się stało ponieważ na przeciwnym wzgórzu zauważył sad. A co najważniejsze wyglądał on na dziki sad. Chłopiec czym prędzej postanowił tam pobiec. Po drodze zauważył panią ze spinką z symbolem który Tekk widział poprzednio. Kiedy dotarł do sadu jego uwagę przyciągnął pewien mężczyzna który stał na drabinie i zrywał jabłka. Chłopiec nieśmiało podszedł do mężczyzny i zapytał czy mógłby wziąć kilka jabłek. Ten mu ciepłym i spokojnym głosem odpowiedział iż może wziąć cały kosz ponieważ 6 kg jabłek nie robi dużej różnicy przy całych 14 tonach będących w spiżarni. Tekk podziękował najpiękniej jak tylko mógł i odszedł. Najedzony wpadł na pomysł aby w jakiś sposób podziękować miłemu panu. Wyrył więc w deseczce która leżała niedaleko. Symbol wdzięczności czyli żabę i napis „Za okazaną pomoc niech twoja rodzina mieszka w dostatku”. Tekst ten za kilka pełni pojawi się w książkach a ja wręczam go już dziś- pomyślał Tekk.