czwartek, 3 października 2013


Rozdział 5

Historia Querin`a

Edhel delikatnie wyjął stary i zakurzony album. Zaczął szybko przewracać kartkami jakby wiedział czego szuka. Zatrzymał się na dużym zdjęciu. Wyciągnął je delikatnie i zaczął tłumaczyć
- Ten wysoki- wskazując na siebie- To byłem ja... Młody i przystojny ale lata mijają i wiesz sam jak to jest-powiedział z rozbawieniem w głosie starszy elf.
- A ten, który stoi koło ciebie ? - zapytał ciekawy Tekk.
-To jest Querin. Widzisz… On nie zawsze był zły. Kiedyś się przyjaźniliśmy.
- To dlaczego stał się zły? - Zapytał chłopiec.
- Wszystko zaczęło się w dniu 654 urodzin Querin`a. Wszyscy wtedy przyszliśmy na plac Siódmego Półksiężyca. Kojarzysz gdzie to jest, prawda?
Chłopiec pokiwał głową a jego oczy zaświeciły się, jakby miały za moment eksplodować. Był ciekawy zakończenia opowieści.
- Kiedy już wszyscy przyszliśmy to zaczęliśmy rozstawiać stoły. Mama Querin`a przyniosła kilka kurzych udek w “Słonecznej polewie” a tuż za nią tata Querin`a wiózł wielki tort. Był naprawdę duży, w końcu nie codziennie się przeżywa 654 urodziny. Szczerze powiedziawszy, jak chciałem zobaczyć czubek tortu to musiałem porządnie zadrzeć głowę. Ale dość o cieście. Przyszedł w końcu Querin. Tak głośno krzyknęliśmy “WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO QUERIN”, że nawet ługony z drzew pouciekały. Nasz jubilat był tak szczęśliwy, że łez w jego oczach trudno było nie zauważyć. Tak jak tradycja głosi każdy 654 letni elf musi przejść przez “Drogę Koppy”, potocznie zwaną “Grzybiarnią”. Chodzi o to, aby w ciemnym lesie znaleźć 12 Jaszczo-Paszczy. Są to grzyby, które krótkotrwale zmieniają twoją twarz w jaszczurzą. Querin był już przy jedenastym grzybie.. - W tym momencie Tekk wskazał pytającym wzrokiem na starszego i wychudzonego człowieka na zdjęciu z przyjęcia.
- To mój drogi przyjacielu, jest  Zed. Zły czarnoksiężnik wygnany z naszego miasta wieki temu. Poszukiwał on pomocnika ponieważ zaczynał odczuwać ‘uroki’ korzystania z żabiego soku. Zed nie był elfem, więc pił go aby przedłużyć życie o 20 lat. Jednak nic za darmo - eliskir ten strasznie męczył organizm. Wracając do Querina.. Zed spryskał ostatnią Jaszczo-Paszczę tym żabim sokiem i podłożył niedaleko Querina. Teraz już dokładnie nie pamiętam ale Querin wyszedł już jakiś dziwny z lasu. Zmiany przychodziły bardzo powoli.. Lata mijały a Querin zaczął wszystkich odtrącać.Szybko się on uzależnił i sam musiał pić sok aby nie umrzeć. Jednym słowem stracił długowieczność. Zaczął się zmieniać. I od tamtego dnia się z nim nie widziałem. Aż do teraz,  kiedy chciał mnie wziąć na złą stronę.
- To znaczy że Querin zrobił się zły przez jakieś jaszczurze grzybki ? -Zapytał chłopiec z niedowierzaniem. Nie dało się nie zauważyć, że Tekk spodziewał sie bardziej “epickiego” rozwinięcia.

niedziela, 22 września 2013


Rozdział 4

Tooke

Pomimo tego, że Tekk był jeszcze dzieckiem to zaczął już zarabiać jak na każdego szanującego się elfa przystało. Jego zarobki nie były zbyt duże lecz nie należały także do najmniejszych w Dirshaar Tekk był zadowolony i to się liczyło. Pan Freeth widząc, że chłopiec często spoglądał w stronę prześcieradeł, postanowił kilka dla niego odłożyć. Odkąd nasz bohater zaczął pracować w sklepie bardzo się zżył się z właścicielem . Pomimo tej nowej znajomości Tekk nie zapominał o przyjaźni z Edhel`em.
Któregoś razu pan Freeth tuż przed zamknięciem sklepu poprosił Tekk`a na zaplecze. Zaskoczony chłopiec wykonał polecenie i po chwili był już na miejscu. Tam zauważył uśmiechniętego pracodawcę trzymającego w rękach 3 sztuki prześcieradeł. Tekk już dobrze wiedział o co chodzi lecz nie chciał psuć nastroju. - Drogi chłopcze, zaczął pan Freeth - Widziałem jak przyglądasz się tym prześcieradłom. Dlatego też postanowiłem odłożyć Ci zestaw. Nie martw się o zapłatę bo jak mawiają  “To na koszt firmy” Tekk podziękował najpiękniej jak umiał i prędko wrócił do “bazy”. Rozwiesił prześcieradła przy wejściu do jaskini. Dzięki temu powstały zasłony, które sprawiały że w jaskini było o wiele cieplej i przytulniej.  Tekk bardzo chciał podzielić się nowiną  z Edhel`em dlatego natychmiast ruszył w stronę sadu. Po drodze zauważył grupę elfów noszących tajemniczy symbol, który Tekk widział drugiego dnia pobytu w przeszłości. Tak był tym zaciekawiony że prawie zapomniał o celu swojego spaceru. Na całe szczęście szybko odzyskał “świadomość”. Gdy doszedł do sadu zauważył bardzo przerażonego Edhel`a . Przyjaciel szybko poprosił chłopca o wejście do domu.
- Słuchaj Tekk to co ci teraz powiem będzie bardzo ważne, więc musisz się mocno skupić - Powiedział Edhel - Querin werbuje ludzi i ma zamiar wszystkich uwięzić po czym zamienić w podwładne bestie, które będą mu służyć.
- Skąd ty to wiesz ? - zapytał zaniepokojony chłopiec.
-Widzisz, Querin chowa się za znakiem nazywanym Tooke. Każdy kto na niego spojrzy będzie mu służył. Wysłałem skrzynię Omenu do przyszłości aby ktoś przybył i nam pomógł. Skrzynia ta miała pojawić się i być widoczna tylko dla wybrańca. Szczerze mówiąc, miałem cichą nadzieję, że przyjdzie jakiś dorosły, dobrze zbudowany elf.  No cóż... Mamy ciebie więc wszystko na to wskazuje, że jesteś wybrańcem! - wyjaśnił Edhel
- Czy symbol ten przypomina taki romb ? Widziałem wiele takich symboli i za każdym razem wydawały mi się znajome.
- Tak! Tak to ten symbol! Ale jakim cudem Querin nie zawładnął twoim umysłem? Skoro patrzyłeś na symbol, dlaczego nie zamieniłeś się w bezmyślnego służącego? Mi się udało, tylko dzięki pomocy Aterin. Gdyby wtedy mnie nie odczarowała... Ona zawsze była taka miła i pomocna. A nie wielu wie że jest najlepszą druidką w całym Drishaar W każdym bądź razie jeśli zobaczysz, że ktokolwiek ma taki symbol nie patrz na niego i najlepiej nie rozmawiaj z nim.
-Mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego zostałem wybrańcem? Przecież jestem tylko małym elfickim chłopcem.
-Nie wiem, ale na pewno w odpowiednim czasie wszystko się wyjaśni.- Powiedział Edhel i szybko podszedł do regału z książkami.


Rozdział 3

Pierwsza praca

Minęło wiele miesięcy odkąd Tekk poznał tego tajemniczego elfa z sadu. Jednak wciąż nie znał jego imienia. Nasz bohater coraz częściej przebywał u nowego przyjaciela. Myśleli nawet wspólnie o przeprowadzce Tekk`a. Chłopiec jednak wolał nie nadwyrężać nowo zawiązanej przyjaźni i nadal mieszkał w jaskini.
Ponieważ Tekk miał spędzić jeszcze długi czas w swojej “bazie” postanowił ją zmodernizować aby nadawała się do mieszkania. Pożyczył od Edhel`a, bo tak nazywał tymczasowo swojego przyjaciela, kilka kocy i wyłożył nimi skalną półkę, na której spał. Z małej deseczki leżącej niedaleko pagórka zrobił blat stoliczka, na którym położył kilka figurek, które miał w kieszeni. W dalszej części jaskini zrobił chłodnię. Właśnie tam przetrzymywał jabłka, które dostał od Edhel`a. Dzięki tym kilku małym zmianom Tekk, któremu do tej pory brakowało domu, błyskawicznie wpadł w dobry humor.
Gdy zrobiło się ciemno chłopiec zauważył, że zapomniał jeszcze o oświetleniu jaskini. Nie mógłby pożyczyć żadnej świecy od Edhel`a, bo i tak już miał wyrzuty, że tak dużo pożyczył. Postanowił więc że z samego rana pójdzie do miasta i może zauważy jakieś ogłoszenie o pracę. W duszy bardzo pragnął pracować w sklepie rzemieślniczym. Jednak był za młody żeby zostać czeladnikiem. Przechodząc niedaleko sklepu “ U Freeth`a” zauważył pergamin z ogłoszeniem. Chodziło o pracę jako osoba utrzymująca porządek w sklepie. Sklep Freeth`a był jednym z największych w mieście, więc na pewno było w nim co sprzątać. Przecież sam pan Freeth nie dałby sobie rady z tak dużym sklepem. Tekk wszedł do środka i jego oczom ukazały się nieskończone regały oraz tłum ludzi stojących przy jednym z nich. Widniał tam napis “ Kup 3 zapłać za 1”. Chłopiec ledwie się przecisnął przez tylu elfów, co po dłuższej chwili mu się udało. Od razu spostrzegł leżące na półkach prześcieradła. Tekk szybko wpadł na pomysł jak można by je wykorzystać. Jednak wciąż nie miał czym zapłacić. Podbiegł więc do kasy i zapytał pana Freetha czy nie potrzebowałby dwóch młodych rąk do pomocy. Właściciel sklepu z uśmiechem na twarzy wyciągnął rękę w stronę Tekk`a i powiedział “ Witaj na pokładzie młody chłopcze”.

czwartek, 19 września 2013


Rozdział 2
Symbol
Gdy nastał świt i całe miasteczko budziło się do życia Tekk usłyszał dziwne krzyki. Chłopiec wyszedł z jaskini aby zaspokoić swoją ciekawość. Krzyczącym mężczyzną okazał się woźnica,  który nieustannie poganiał  konie. Jego  oczom ukazały się przepiękne okazy białych klaczy. Było ich 7. Tekk  nie wiedział czemu ale bardzo mocno zapamiętał rozmieszczenie koni i ich liczbę. Ustawione były w rzędach kolejno trzy,  jeden, dwa,  jeden. Razem tworzyły symbol, który Tekk już gdzieś widział ale nie do końca wiedział gdzie. Jednak miał on inne sprawy  na głowie i po chwili przestał przejmować się jakimiś symbolami. Przecież musiał jakoś nakarmić swój mały, elficki brzuch. Prędko więc pobiegł do parku, gdzie miał nadzieje, że znajdzie „Piekarnie Starego Modrzewia”. Niestety Tekk przypomniał sobie, że ów piekarnia została zbudowana w 13 pełnię. Głodny Tekk wrócił przed jaskinię i siadł na polance. Miał cichą nadzieję, że pomysł sam mu przyjdzie do głowy. I tak też się stało ponieważ na przeciwnym wzgórzu zauważył sad. A co najważniejsze wyglądał on na dziki sad. Chłopiec czym prędzej postanowił tam pobiec. Po drodze zauważył panią ze spinką z symbolem który Tekk widział poprzednio. Kiedy dotarł do sadu jego uwagę przyciągnął pewien mężczyzna który stał na drabinie i zrywał jabłka. Chłopiec nieśmiało podszedł do mężczyzny i zapytał czy mógłby wziąć kilka jabłek. Ten mu ciepłym i spokojnym głosem odpowiedział iż może wziąć cały kosz ponieważ 6 kg jabłek nie robi dużej różnicy przy całych 14 tonach będących w spiżarni. Tekk podziękował najpiękniej jak tylko mógł i odszedł. Najedzony wpadł na pomysł aby w jakiś sposób podziękować miłemu panu. Wyrył więc w deseczce która leżała niedaleko. Symbol wdzięczności czyli żabę i napis „Za okazaną pomoc niech twoja rodzina mieszka w dostatku”. Tekst ten za kilka pełni pojawi się w książkach a ja wręczam go już dziś- pomyślał Tekk.


Rozdział  1
Pra-elfowie
Wtem dziwny wir ze skrzyni wessał go do środka. W środku, ku swemu zdziwieniu ujrzał Dirshaar - jego rodzinne miasto. Jakże różniło się ono od tego, które Tekk pamiętał! Chłopiec  pojawił się w parku Etvil, okrążony był brzozami. Wszystko wokół, zarówno drzewa, park jak i budynki wyglądały jakoś młodziej. Tekk pobiegł w stronę ratusza, na którym zwykle znajdował się zegar Merkurego. To także się nie zmieniło. Zegar był tam, gdzie miał być. Jedynym co przeraziło Tekka, to fakt iż wskazywał on siódmą pełnię Firdd`a. Zaraz szybciutko młody elf policzył na palcach który to rok. Przestraszony podbiegł szybko do jednego z przechodni i zapytał o rok aby się upewnić. Jednakże odpowiedź jak i wyliczenia wskazywały na to że jego hipoteza się sprawdziła i cofnął się do 3500 roku.  Wszystko więc wskazywało na to, że Tekk cofnął  się o 14 pełni, do czasów rozbudowy Dirshaar`u. Przerażony tym faktem chłopiec, postanowił jeszcze raz wskoczyć do skrzyni. Niestety, nie przyniosło to jednak żadnych efektów. Tekk wziął skrzynię i powędrował w miejsce, gdzie stał jego dom. Na szczęście, rodzina Gogh`ów była rodziną pra-elficką i współzałożycielem miasta. Na całej alei Verso stały 3 domy. Jeden należał do rodziny Tekka. Dwóch pozostałych chłopiec nie mógł rozpoznać jako, że zostały zbudowane w całkiem odrębnym stylu, w porównaniu do tego, który panował w jego epoce. Na przykład dachy były budowane płasko, a te były spiczaste. Na drzwiach nie było również symbolu liścia winnego. Ciekawski Tekk podszedł do okna jednego z nich i zobaczył Ateirn, współzałożycielkę miasta. Nie widząc niczego bardziej interesującego niż elfkę siedzącą w fotelu, postanowił podejść do kolejnego domu. Tam zauważył Qerina, który bardzo nie lubił rodziny Gogh jak i Aterin. Nie podobało mu się, że jego poglądy na temat więzienia mniej inteligentnych istot, jak choćby krasnale czy trolle, były przez nich odrzucane.. Zbliżała się noc i Tekk zaczął zastanawiać się gdzie ma nocować. Przecież nie wejdzie do swojego domu bo nikt go tam nie rozpozna. Postanowił więc, że ukryje się w grocie za pagórkiem, gdzie za czasów dwudziestej pierwszej pełni miał swoją „bazę”. Gdy dotarł na miejsce wskoczył do skrzyni i zasnął.

niedziela, 30 czerwca 2013

Coś od autora

W krainie Tekka

Wstęp do fabuły:

W elfickiej wiosce na alei Verso, rodzina Gogh przygotowywała się do posiłku. Jak każdy dobry syn - Tekk pomagał swojej mamie w kuchni. Wysłany przez nią do spiżarnii po konfiturę, przez małe okienko ujrzał skrzynię, która stała na szczycie pagórka. Wiedząc, że mama zaraz zacznie go szukać, postanowił pójść tam od razu po obiedzie. Jak pomyślał tak uczynił. Kiedy wdrapał się na pagórek jego szczególną uwagę zwrócił zamek, jakim była zamknięta ów tajemnicza skrzynia. Miał na sobie wytłoczony wizerunek dłoni, nad którą widniał napis w języku, którego Tekk nie znał. Dziwna dłoń intrygowała go na tyle, że zrobił w końcu to, co każdy sto pięćdziesięcioczteroletni elficki chłopiec by zrobił - przyłożył ręke do odlewu. Wtem dziwny wir ze skrzyni wessał go do środka. W środku, ku swemu zdziwieniu ujrzał...